ASRusinek
  • Kategoria: Polityka

[Wywiad] W cyklu przedwyborczych wywiadów ostatnim naszym rozmówcą jest obecny poseł Filip Kaczyński. Chce wiele zmienić, bo przez ostatnie lata nasz region był jego zdaniem zapomniany. Mówi:

- Chciałbym, aby potrzeby naszego regionu w końcu były słyszane w Warszawie, bo mam wrażenie, że o Małopolsce Zachodniej zapomniano przez ostatnie 8 lat. Chciałbym zmienić złą politykę obecnego rządu [...]

Na co może liczyć Ziemia Andrychowska, gdy mieszkańcy w niedzielę wybiorą Pana na kolejną, już pełną kadencję i będzie nas Pan nadal reprezentował w Sejmie?

- Chciałbym, aby potrzeby naszego regionu w końcu były słyszane w Warszawie, bo mam wrażenie, że o Małopolsce Zachodniej zapomniano przez ostatnie 8 lat. Chciałbym zmienić złą politykę obecnego rządu, który przeznacza o wiele więcej środków na np. mniejsze od Małopolski pod względem liczby ludności województwo pomorskie. Do wprowadzenia konkretnych zmian potrzebna jest jednak większość w parlamencie. Mam nadzieje, że po 25 października będziemy mogli te projekty przeprowadzić, a ja dzięki Państwa głosom oddanym na moją kandydaturę będę miał zaszczyt uczestniczyć w realizacji tych zmian.

Reprezentuje Pan młode pokolenie. Z jakimi problemami najczęściej stykają się dzisiaj młodzi ludzie?

- Największym problemem jest brak godnie opłacanej pracy, a co za tym idzie emigracja zarobkowa. Ponad połowa koleżanek i kolegów z mojej szkolnej klasy pracuje dzisiaj za granicą, a wiem że woleliby zostać i pracować w Polsce. Jak wszyscy wiemy wynagrodzenie w Norwegii czy Wielkiej Brytanii kilkukrotnie przewyższa polską średnią. Po za tym w naszym kraju, jak już dobrze wykształcony młody człowiek dostanie pracę, to najczęściej pracuje za kwoty bliskie najniższej krajowej. Musimy to zmienić.

Przeczytałem, że pochodzi Pan z rodziny o korzeniach niepodległościowych. Proszę coś o tym opowiedzieć.

- Mój dziadek, major Armii Krajowej Jan Kłącz (pseudonim „Sęk”) walczył w trakcie II wojny światowej na naszej ziemi najpierw z okupantem hitlerowskim, a później w partyzantce przeciwko Armii Czerwonej. Wcześniej był żołnierzem 12 pułku piechoty. To właśnie dziadek nauczył mnie, że praca dla dobra Ojczyzny i jej obywateli jest największym zaszczytem i powinnością. Dlatego mogę śmiało powiedzieć, że moje dzisiejsze zaangażowanie w życie społeczne, polityczne bierze się właśnie z wartości jakie wyniosłem z rodzinnego domu.

Co udało się Panu zdziałać przez okres sprawowania mandatu posła?

- Czasu nie miałem zbyt wiele, ale myślę, że wykorzystałem go w pełni dla dobra mieszkańców naszego regionu. Interweniowałem w sprawie zapory w Świnnej Porębie, którą 10 października w blasku fleszy otwierali przedstawiciele rządzącej koalicji PO-PSL. Było to kuriozalne wydarzenie, jak można bowiem otwierać niegotowy zbiornik.

Jako członek sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych zająłem się także kwestią budowy nowej Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach. Jak się okazało wbrew optymistycznym zapewnieniom Małopolskiej Komendy Policji w przyszły roku nie mamy co marzyć o rozpoczęciu budowy. 

Jakie ma Pan wrażenia z Sejmu? Może zdradzi Pan kilka ciekawostek?

- W Sejmie przyjęto mnie bardzo sympatycznie. Mam oparcie w swoich koleżankach i kolegach z klubu poselskiego. Nie ukrywam, że objęcie mandatu posła po profesorze Krzysztofie Szczerskim było dla mnie wielkim wyróżnieniem, za które chciałbym raz jeszcze podziękować wszystkim wyborcom, którzy mi zaufali.

Pyta Pan także o ciekawostki pracy w Sejmie. Jest ich kilka, posłowie rozpoznają sale, w których mają posiedzenia komisji, czy zespołów bardziej po patronie sali, niż po numerze. Mamy w Sejmie salę imienia Tadeusza Mazowieckiego, marszałka Chrzanowskiego, czy Wojciecha Korfantego. W holu głównym Sejmu odbywają się także różne tematyczne wystawy. Zaraz zapyta mnie Pan o wielkość budynków sejmowych (śmiech). Kompleks budynków jest dosyć duży, zajmuje około 5 hektarów, ale na przykład Sala Posiedzeń, która jest zwykle pokazywana w telewizji w rzeczywistości wydaje się o wiele mniejsza.

Jakie są priorytetowe założenia programu PiS? Czy są one realne do wdrożenia? Przeciwnicy PiS uważają, że nie mają one pokrycia w budżecie państwa.

- Jako Prawo i Sprawiedliwość mamy szereg propozycji, które poprawią sytuacje na krajowym rynku pracy. Mam tu na myśli choćby podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Należy jak najmocniej wspierać drobnych przedsiębiorców. Koszty utrzymania pracownika w Polsce są bardzo wysokie, dlatego drobnych przedsiębiorców często nie stać na zatrudnianie pracowników. Za priorytet musimy sobie postawić pomoc w tworzeniu nowych miejsc pracy. Poza tym chcemy wesprzeć polską rodzinę. Pomoc w wysokości 500 zł na każde dziecko jest realna. W budżecie państwa są na to środki, trzeba tylko lepiej nimi gospodarować.

Jakie ma Pan zainteresowania oprócz polityki?

- Od dzieciństwa interesowałem się muzyką. Gram na perkusji w zespole TSFV, a przez wiele lat byłem pomysłodawcą i koordynatorem różnych koncertów plenerowych na wadowickim rynku (m.in. ubiegłorocznego koncertu zespołu ENEJ). Co może się wydać dziwne, w wolnych chwilach także wędkuję.

 

Dziękuję za rozmowę.